Written by admin on 01 lutego 2010
Odłożył czek na stosik i skończył przeglądać dokumenty banko-
we. Nic więcej nie rzuciło mu się w oczy. Schował wyciąg i czeki do
koperty. Na drugim piętrze niedaleko gabinetu Pierce’a w małym pokoiku
stała kserokopiarka, faks i potężna niszczarka. Pierce przeszedł tam,
otworzył plecak i wrzucił pootwieraną pocztę Lilly Quinlan do nisz-
czarki.
Read the rest of this entry »
Written by admin on 01 lutego 2010
Pierce nie potrafił uwierzyć, że z miejsca wystąpił w obronie ko-
biety, której nawet nie znał. Poczuł, że się czerwieni.
Tak czy inaczej, pewnie podam ci nowy numer, kie
dy się zobaczymy w poniedziałek. Na razie chcę skończyć tutaj, żeby
wreszcie móc zająć się pracą w laboratorium.
W porządku, stary. Widzimy się w poniedziałek.
Read the rest of this entry »
Written by admin on 01 lutego 2010
Mówiąc to, Pierce popatrzył przez ramię Condona na oprawionyplakat, wiszący na ścianie obok wejścia do gabinetu. Plakat pochodził z filmu „Fantastyczna podróż” z 1966 roku. Przedstawiał białąłódź podwodną „Proteus”,zanurzającą się w wielobarwną ciecz – płyny ustrojowe ludzkiego organizmu. Pierce’owi podarował go Cody
Zeller, który zdobył go na internetowej aukcji pamiątek z Hollywood.
Nie mam pojęcia, jak mógłby dowiedzieć się czegokolwiek o Proteusie. Read the rest of this entry »
Written by admin on 01 lutego 2010
Szukali inwestora, gotowego wyłożyć co najmniej cztery miliony dolarów w okresie trzech-czterech
lat. Według przeprowadzonego przez Nicole James i Cody’ego Zelle-
ra wywiadu Goddard był wart 250 milionów dzięki wczesnemu zain-
westowaniu w kilka spółek w rodzaju Microsoftu. Nie było wątpliwo-
ści, Goddard miał forsę. Gdyby jednak po czwartkowej prezentacji
nie wystąpił z propozycją istotnego wsparcia finansowego, to znala-
złby się inny inwestor. Condon musiałby po prostu zabrać się od no-
wa do jego szukania.
Read the rest of this entry »
Written by admin on 01 lutego 2010
Zdał sobie sprawę, że ma przed sobą rozłożone na biurku listy do
Lilly Quinlan i jej notes. Nonszalancko podniósł z blatu blok z har-
monogramem dnia, popatrzył na niego, jakby sprawdzał jakąś datę,
po czym położył go na kopertach z nazwiskiem Lilly Quinlan.
Zadzwoniłem na twój nowy numer i zgłosiła się Monika. Po
wiedziała, że miałeś być tutaj, za to ona zaczeka na dostawę mebli.
Nikt nie odpowiadał w laboratorium ani twoim gabinecie, więcprzyszedłem.
Read the rest of this entry »
Written by admin on 01 lutego 2010
Chętnie włączał się do naszych wspólnych zabaw mój młodszy brat, ale wtedy zabierał nam piłkę i zaczynał się bawić po swojemu. Najchętniej rzucał piłką w nas, a gdy trafił zaczynał się głośno śmiać (Gram z bratem i siostrą).
Tak więc zauważyłem, że my wszyscy stajemy się rodziną usportowioną. W trakcie tych ćwiczeń i zabaw w domu wszyscy nauczyliśmy się lepiej piłkę chwytać rękami i celniej rzucać, a współzawodnictwo wywoływało dużo emocji.
Pamiętam sytuacje, kiedy to pewnej niedzieli przyjechali do nas babcia i dziadek, a my chcieliśmy pokazać im jak spędzamy czas wolny w domu ćwicząc z piłką. Jakie ogromne było moje zdziwienie, gdy do proponowanych przez nas zabaw ochoczo dołączył się dziadek, który potrafił bardzo ładnie chwytać piłkę, natomiast gorzej trafiał w wyznaczone cele. Babcia rozstrzygała w sytuacjach spornych, a z roli „sędziego sprawiedliwego” wywiązywała się wspaniale!
W domu robiąc na drutach kłębek wełny leżący na ziemi staje się niezwykle atrakcyjnym przedmiotem dla jej kota. Każdy ruch nici wełny i kłębka wywołuje u kota duże ożywienie, łapką uderza w kłębek, biega za nim, czasami udaje mu się podrzucić go do góry (Ćwiczę z babcią, dziadkiem i kotem).
Written by admin on 01 lutego 2010
W pokonywaniu przeszkód po wyznaczonym torze piłka zawsze toczyła się lub przeskakiwała małe przeszkody, natomiast ja poruszałem się za nią na czworakach, czasami czołgałem się, sam się przetaczałem po dywanie, wstawałem unosząc piłkę, puszczałem ją w wyznaczone przeze mnie miejsce.Bywało tak, ze wykorzystywałem piłkę do burzenia budowli klockowych lub innych, a następnie budowałem coś innego.
Dużo radości sprawiało mi, gdy do moich zabaw dołączał się tato, który wykazywał duże zainteresowanie tym, co robię, czasami podsuwał nowe pomysły, które również mnie się podobały.
Lubiłem szczególnie takie sytuacje, w których dochodziło do współzawodnictwa kto dokładniej lub kto szybciej? Decydujący głos o zwycięzcy miała mama, która dokładnie obserwowała nasze poczynania i ogłaszała wynik współzawodnictwa. Cieszyłem się bardzo, gdy to właśnie ja zdobywałem pierwsze miejsce.
Do niektórych zabaw z piłką zapraszaliśmy również mamę, która początkowo dość niechętnie bawiła się z nami, ale po pewnym czasie zauważyłem, że uczestnicząc z nami w zabawach staje się pogodniejsza, dużo się śmieje, przeżywa swoje małe porażki i bardzo cieszy się ze zwycięstwa (Ćwiczę z tatą i mamą).
Written by admin on 01 lutego 2010
Metaliczne szczęknięcie sprawiło, że podskoczył. W szczelinie
w drzwiach pojawiła się garść listów, które spadły na resztę poczty
na podłodze. Pierce przymknął oczy.
Wypuścił oddech i spróbował się odprężyć.
Cień ponownie przesunął się za żaluzjami salonu, zmierzając
w drugą stronę. Potem zniknął.
Pierce podszedł bliżej i przyjrzał się najnowszej porcji poczty.
Było w niej kilka nowych rachunków, ale przede wszystkim rekla-
mówki. Rozepchnął stopą korespondencję, żeby się co do tego
upewnić. Zobaczył małą, ręcznie adresowaną kopertę. W lewym gór-
nym rogu znajdowało się nazwisko „V. Quinlan”, któremu nie towa-
rzyszył jednak adres zwrotny. Stempel był częściowo rozmazany
i Pierce zdołał odczytać jedynie litery: „pa, Fla”. Odwrócił kopertę
i sprawdził, jak jest zaklejona. Musiałby ją rozedrzeć, by dostać się
do zawartości. Read the rest of this entry »